niedziela, 30 czerwca 2013

Oscha Starry Night

Muszę przyznać, ze w pierwszym roku życia mojego trzeciego syna celowo omijałam niejaki stragan chustowy na forum... jeśli ktoś jest chustoświrem to dobrze wie, ze to się nie kończy, można żądzę posiadania nowych chust o najwyżej uśpić. Tak więc w przerwach między tłumaczeniem sobie, ze przygoda z chustami jest siłą rzeczy krótkotrwała i należy korzystać póki można, usypiam instynkt łowczy ;)
   W czasie gdy mi się to na kilka miesięcy udało, rynkiem chustowym zawładnęła nowa firma, rodem ze Szkocji, czyli Oscha. Oczywiście przewijała mi się ta nazwa tu i tam, kojarzyłam kilka chust z tą nazwą, ale nie wgryzałam się w temat bo jakoś nie czułam potrzeby. Wtedy...
Jakiś czas temu jednak postanowiłam zbadać teren, bo dziwnie tak nie kojarzyć praktycznie o co chodzi z tymi wszystkimi nazwami, jakie wzory produkuje Oscha itd...no to wkroczyłam w temat dla Oschofanek i tak się zaczęła moja lekka fascynacja wzorem Starry Night, fascynacja narastająca... niebezpieczna...bo niestety chusty te nie należą do tanich więc nie są w tym momencie dla mnie cenowo osiągalne. Mimo to podjęłam trud zorientowania się w terenie i próbowałam znaleźć jakąś cenową okazję na zagranicznym forum, jednak ceny używek nie różnią sie od tych zupełnie nowych a wręcz bywa, ze przewyższają je... taki urok limitów oraz tego, że firma Oscha praktykuje taki styl sprzedaży swoich chust, że najpierw trzeba mieć trochę szczęścia i wylosować prawo do zakupu wybranego wzoru. Sprytny chwyt, im trudniej zdobyć, tym bardziej chcesz ;)

Tak czy inaczej, moje badania w terenie zakończyły się konkluzją iż takiej chusty w moim stosiku jednak nie będzie. Po prostu mnie nie stać :/ szkoda...

i wtedy przydarzyło mi się coś niezwykłego. We wspominanym wyżej wątku dla oschofanek napomknęłam coś na temat tego, ze ceny są zabójcze...tak z bezsilności po prostu. I w odzewie jedna z forumek zaproponowała mi pożyczkę swojej Starry Night, gdyż sama aktualnie nosić nie może z powodu ciąży, a ponieważ ma Raven'a z dodatkiem lnu- przydało by się aby ktoś tę chustę złamał dla Jej maluszka :) No cóż ja mogłam odpowiedzieć na taką propozycję?! Szczerze mówiąc ścięło mnie to z nóg, bo marzenie o chuście spełniło sie ot tak mimochodem i to bez potrzeby zastawiania domu ;)

Kilka dni później Raven szczęśliwie wylądował u mnie i z każdym dniem jestem coraz bardziej pod jego urokiem.

węzeł


lśniący Raven




i radość z noszenia :D


Jesli chodzi o samą chustę- nosi bardzo ładnie, wiadomo-len, ale nie jest sztywna jak to często z lnami bywa, już na starcie jest dość miękka i poddająca się, taka dość mięsista. Jest takie wrażenie, że wiąże się sama. Więc chętnie po nią sięgam, a trzeba nadmienić, ze wybredna jestem, bo syn swoje ponad 10 kilo waży więc najchętniej wybieram na spacer chusty w których jest mi lekko i wygodnie, Raven się do nich zalicza :D

w tym miejscu koniecznie muszę po raz kolejny podziękować kochanej Paulinie, że zechciała się z nami podzielić swoją piękną chustą tak po prostu :D :D :****

czy można spokojnie przejść obok tego wzoru?




piątek, 14 czerwca 2013

zbieram się i zbieram..

..do ożywienia tego bloga..ale to jest takie trudne, bo nijak nie mogę wydłużyć doby...a dzieci + komputer to kiepskie połączenie ;)

jestem właśnie w gorączce chustowej czy jak by to tam nazwać...eee... aliona z forum chusty.info idealnie to ujęła "opętana przez szmatana" i to jest moi drodzy państwo święta racja...
Póki nie zaglądałam przez dłuugi czas na forumowy chustostragan to wszystko wydawało sie być spokojne. Stosik chust miał się dobrze,  było różnorodnie, chusty lubiane, czego tam chciec więcej i po co kombinować...
Nie pamiętam co mnie podkusiło pewnego dnia. Zaglądnęłam, coś tam wypatrzyłam, zaczęło się szacowanie co by tu opchnąć, co z czym zamienić. Zaczęło sie oglądanie zdjęć i nakręcanie się na ...nowa chustę!!!aaaaaa!!!!!
tak oto stąd
przeszłam do
od góry:
Girasol Rainbow Dream  czarnym watkiem
Girasol Koktajl ogrodowy
Girasol Saltillo
Girasol Jungle(pożyczony)
Indio Monti
Babylonia Passion Fruit 

jeszcze Girasole razem:

i przez chwilę w sumie tak to wyglądało... jednak od jakiegoś czasu chodził za mną soczysty Girasol Earthy Rainbow...

w zasadzie dla tej chusty prawie sprzedałam swoje indio Monti i wciąż łapię się za głowę na samą myśl, ze mogło do tego ostatecznie dojść!! Bo indio Monti jest cudowną chustą, mięciusią i wspaniale rozkłada ciężar, ogromnie to doceniam przy mim ponad 10-cio kilowym synu.
Ostatecznie nie nabyłam Earthy Rainbow tylko Rainbow Dream. A niedługo potem stwierdziłam, ze spróbuję raz jeszcze i sprzedałam Girasola Saltillo, mimo iż te świetnie nosił, ale niejako mi się już trochę znudził...
tyle, ze cena ER trochę wciąż była dla mnie za wysoka i ostatecznie dałam się skusić i zakupiłam Gekony Terra Natur :D




Gekony kocham od dawna i tęsknię odkąd czarne lniane mi się rozlazły... terra natur wydawały się być idealne, bo na zdjęciach znalezionych w sieci cały czas widziałam tam pomarańczową nitkę...jednak okazało się, ze jest ona czerwona, no...taka ceglasta. Tak czy inaczej ostatecznie uznałam, że są dla mnie ciut za jasne... znów przez chwilę myślałam o ER... ale się otrzeźwiłam i olałam. Nie wiem na jak długo bo chusta jest piękna
ale...
w czasie tych turbulencji postanowiłam jednak puścić (choć z żalem ogromnym) piękny i soczysty Koktajl Ogrodowy... no bo tęcza miała zająć jego miejsce. Tak się jednak nie stało, a zawitała pod nasz dach niesamowicie miękka chusta- Lisca Aranica Didymosa. Czyli Liska :D


 CUUUUDOOOO!!!! 
Wiem, ze wzór taki pt"nic specjalnego" i kolorów za dużo też nie ma, nie mieni się i te pe...ale moi drodzy, ta chusta jest niesamowita! Cienka, trójwymiarowa, miękka niesamowicie (tak miła w dotyku...) i jak pięknie nosi ciężary!! Jestem pod jej nieustającym wrażeniem i głównie w niej ostatnio noszę, zarzekam się, że nie sprzedam za Chiny Ludowe!!!

no i te gekony... nagła myśl, że sprzedam...a że znajoma akurat się o nie spytała- puściłam... zaczęłam się rozglądac i plany były wielkie aby nabyć Indio o interesującej, eby nie powiedzieć osobliwej nazwie Glut:
pięknie się mieni, nie za grube, z dodatkiem lnu.. marze trochę o takim indio od czasu gdy zobaczyłam na żywo inne, ale podobne- Apriikot-Rubin:

ale uciekło mi sprzed nosa a ja w tym czasie się zorientowałam, ze ledwo puściłam gekony a już mi ich brak... na szczęście znalazłam takie o których juz tu kiedyś wspominałam, że mi się ogromnie podobają i należą do chustowych marzeń

Geckos Macchia :D






moje kolory zdecydowanie i ogromnie się już nie mogę ich doczekać :D (wspominałam tu zresztą jak to jest jak się na chustę czeka....). Niestety muszę jakoś przetrwać weekend

tak więc mój stosik obecnie prezentuje się tak oto:
brakuje tu tylko Babylonii Passion Fruit (ale jest w domu i nie wybędzie) no i rzeczonych gekonów ;)

pozdrawiamy!

ps. post ze specjalną dedykacją dla wszystkich chustoświrów, wiem że Wy jedynie mnie rozumiecie ;)