piątek, 14 czerwca 2013

zbieram się i zbieram..

..do ożywienia tego bloga..ale to jest takie trudne, bo nijak nie mogę wydłużyć doby...a dzieci + komputer to kiepskie połączenie ;)

jestem właśnie w gorączce chustowej czy jak by to tam nazwać...eee... aliona z forum chusty.info idealnie to ujęła "opętana przez szmatana" i to jest moi drodzy państwo święta racja...
Póki nie zaglądałam przez dłuugi czas na forumowy chustostragan to wszystko wydawało sie być spokojne. Stosik chust miał się dobrze,  było różnorodnie, chusty lubiane, czego tam chciec więcej i po co kombinować...
Nie pamiętam co mnie podkusiło pewnego dnia. Zaglądnęłam, coś tam wypatrzyłam, zaczęło się szacowanie co by tu opchnąć, co z czym zamienić. Zaczęło sie oglądanie zdjęć i nakręcanie się na ...nowa chustę!!!aaaaaa!!!!!
tak oto stąd
przeszłam do
od góry:
Girasol Rainbow Dream  czarnym watkiem
Girasol Koktajl ogrodowy
Girasol Saltillo
Girasol Jungle(pożyczony)
Indio Monti
Babylonia Passion Fruit 

jeszcze Girasole razem:

i przez chwilę w sumie tak to wyglądało... jednak od jakiegoś czasu chodził za mną soczysty Girasol Earthy Rainbow...

w zasadzie dla tej chusty prawie sprzedałam swoje indio Monti i wciąż łapię się za głowę na samą myśl, ze mogło do tego ostatecznie dojść!! Bo indio Monti jest cudowną chustą, mięciusią i wspaniale rozkłada ciężar, ogromnie to doceniam przy mim ponad 10-cio kilowym synu.
Ostatecznie nie nabyłam Earthy Rainbow tylko Rainbow Dream. A niedługo potem stwierdziłam, ze spróbuję raz jeszcze i sprzedałam Girasola Saltillo, mimo iż te świetnie nosił, ale niejako mi się już trochę znudził...
tyle, ze cena ER trochę wciąż była dla mnie za wysoka i ostatecznie dałam się skusić i zakupiłam Gekony Terra Natur :D




Gekony kocham od dawna i tęsknię odkąd czarne lniane mi się rozlazły... terra natur wydawały się być idealne, bo na zdjęciach znalezionych w sieci cały czas widziałam tam pomarańczową nitkę...jednak okazało się, ze jest ona czerwona, no...taka ceglasta. Tak czy inaczej ostatecznie uznałam, że są dla mnie ciut za jasne... znów przez chwilę myślałam o ER... ale się otrzeźwiłam i olałam. Nie wiem na jak długo bo chusta jest piękna
ale...
w czasie tych turbulencji postanowiłam jednak puścić (choć z żalem ogromnym) piękny i soczysty Koktajl Ogrodowy... no bo tęcza miała zająć jego miejsce. Tak się jednak nie stało, a zawitała pod nasz dach niesamowicie miękka chusta- Lisca Aranica Didymosa. Czyli Liska :D


 CUUUUDOOOO!!!! 
Wiem, ze wzór taki pt"nic specjalnego" i kolorów za dużo też nie ma, nie mieni się i te pe...ale moi drodzy, ta chusta jest niesamowita! Cienka, trójwymiarowa, miękka niesamowicie (tak miła w dotyku...) i jak pięknie nosi ciężary!! Jestem pod jej nieustającym wrażeniem i głównie w niej ostatnio noszę, zarzekam się, że nie sprzedam za Chiny Ludowe!!!

no i te gekony... nagła myśl, że sprzedam...a że znajoma akurat się o nie spytała- puściłam... zaczęłam się rozglądac i plany były wielkie aby nabyć Indio o interesującej, eby nie powiedzieć osobliwej nazwie Glut:
pięknie się mieni, nie za grube, z dodatkiem lnu.. marze trochę o takim indio od czasu gdy zobaczyłam na żywo inne, ale podobne- Apriikot-Rubin:

ale uciekło mi sprzed nosa a ja w tym czasie się zorientowałam, ze ledwo puściłam gekony a już mi ich brak... na szczęście znalazłam takie o których juz tu kiedyś wspominałam, że mi się ogromnie podobają i należą do chustowych marzeń

Geckos Macchia :D






moje kolory zdecydowanie i ogromnie się już nie mogę ich doczekać :D (wspominałam tu zresztą jak to jest jak się na chustę czeka....). Niestety muszę jakoś przetrwać weekend

tak więc mój stosik obecnie prezentuje się tak oto:
brakuje tu tylko Babylonii Passion Fruit (ale jest w domu i nie wybędzie) no i rzeczonych gekonów ;)

pozdrawiamy!

ps. post ze specjalną dedykacją dla wszystkich chustoświrów, wiem że Wy jedynie mnie rozumiecie ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz