Wśród świeżynek Girasola pojawiła się w sklepach chusta o nazwie Saltillo. Wspominałam o niej w poprzednim poście. Odcienie zieleni i fioletu, przeplatane pomarańczową kreską.
Chusta- jak wszystkie Girasole- hipnotyzuje barwami, których rzeczywisty odcień trudno uchwycić na zdjęciach. Tak więc trochę Was nimi zasypię :)
na dobry początek stosidło: (tu z pożyczonymi chustami, od góry: nie moja chusta doradców ClauWi od Storchenwiege; moja Saltillo; pożyczona Betula Girasola; pożyczony Pumpkin; moje indio Monti; moja Zara Coffee; moja Babylonia Passion Fruit; pożyczony Jim Didymosa)
Saltillo
tu już mój domowy stos, póki Pumpkin z nami jeszcze zostaje. Brak indio Loden i kółkowego indio len natur
zoom na Jima
odświeżona miłość do ZARY :)
tu znów próby ujęcia Saltillo
tu w miarę udało mi się uchwycić odcienie
a tu Saltillo jako hamak :)
starszak na pokładzie (obok stos pieluch, bo pieluchujemy wielorazowo, i osobnik na zdjęciu cały okres pieluchowy też przesiedział w wielorazówkach)
drugi hamak z Babylonnii Passion Fruit
idealny sposób na wykorzystanie chusty kiedy już nie nosimy, lub po prostu- aby poleniuchować ;)
na koniec jeszcze kilka fotek nas w chuście
tata też chustowy :)
jeszcze nasza mała chustowa sesja
zdjęcia by http://fotokk.pl/


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz