normalnie dobrobyt chustowy :D Girasolek, April i teraz jeszcze Glut a tak wyszło że wszystko w tym samym prawie czasie. Po prostu gęba mi się cieszy na całą szerokość na myśl samą :D
pozostanie jeszcze dylemat, czy ostatecznie Northern Lights wymienić na Gluta, bo po drodze okazało się, że jest taka możliwość. Ale wszystko się okaże jak chusty przyjdą. Która bardziej złapie mnie za serce i będzie nie tylko piękna ale też nośna bo przy większym dziecku to jest dla mnie ogromnie istotne, męczyć się nosząc nie ma sensu; ja nie z tych co cierpią dla piękna ;)
idę śnić o lśniących indio :D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz