Bardzo cenne są też zdjęcia "w akcji" czyli z dzieckiem zamotanym na sobie. Wtedy najpełniej widać jak się chusta mieni, jak będzie się prezentowała podczas noszenia. Często dopiero po obejrzeniu takich właśnie zdjęć jesteśmy w stanie ocenić czy dany model jest dla nas atrakcyjny, bo zdjęcie producenta daje nam tylko ogólne pojęcie na temat wyglądu chusty, do którego żaden doświadczony chustoświr nie będzie przywiązywał większej wagi. W zwyczaju powszechnym zaś jest śledzenie wątków na forum chustowym, poświęconych najnowszym modelom chust i wielkie oczekiwanie na pierwsze zdjęcia kogoś kto już chustę ma w swoich rękach. Wtedy to część osób oddycha z ulga, jeśli chusta ich nie "powali" natomiast inna część bije się w pierś, ze nie zamówiła jej, kiedy limitowany model był jeszcze przez te kilka godzin a czasem minut(!) dostępny na stronie sklepu.
A więc robienie zdjęć swoim chustom to nic nadzwyczajnego i nie ma broń Boże nic wspólnego ze strata czasu ;)
Ja oczywiście też pasjami fotgrafuję mój zmieniający się stosik chust :)
Dziś obiecane zdjęcia kółkowego indio natur z lnem Didymosa oraz pięknego Pumpkina z 40% wełny, który zamieszkał u nas w zamian za indio brązowiejące. Wrzucam też odrazu zdjęcia całego stosu przed i po wymianie, oraz porównanie kolorystyczne Monti i brązowiejącego. Miłego oglądania :)
na początek indio-stos
(od góry:len kółkowy, loden, monti, brązowiejące)
teraz kółkowy len do podziwiana w pojedynkę:
i jeszcze raz w stosie
zwinięty
zestawienie monti i brązowiejącego
brązowiejące
kolejne porównanie
ekhm..i kolejne ;)
moje indiacze razem:)
i stos po wymianie brązowiejącego na pumpkina:
Pumpkin ma 3 energetyczne nitki- pomarańcz, żółta i różową. Kompletnie mnie tym ujął :)
sesja w zestawieniu z dynią. jednak dzień był pochmurny i kolory wyszły zbyt blade
tu kolor jest zdecydowanie bardziej rzeczywisty
jeszcze z dyniami hokkaido z naszego ogródka
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz