sobota, 8 października 2011

nie ma spokoju

..chustoświr. Nie ma, mówię Wam. Ciągle coś jest jeszcze do udoskonalenia, coś nie pasuje, coś trzeba zmienić.. Czekałam i czekałam na to brązowiejące indio. Przyszło i co? bez rewelacji, okazuje się, że bardziej podoba mi sie indio Monti a do tego w zestawieniu chusty wyglądają bardzo podobnie. Więc pojawia sie odrazu w głowie chustoświra  wątpliwość - no bo po co mi dwie takie same chusty, skoro można jedną na coś ciekawszego wymienić? Masakra prawda? O co chodzi?

odkąd mam to indio ciągle myślę co zrobić z tym fantem.
Mąż chce farbować. Już szukał farby ku mojemu przerażeniu. Nie żebym się bała farbować chustę, w końcu już to robiłam kilka razy. Ale taką chustę? Toż to profanacja. Brązowiejące indio to teraz unikat przecież!
A jak wyjdzie strasznie?
Poza tym jak już to może jednak lepiej sprzedać i kupić coś innego fajnego?
Eh...pewnie będzie mi szkoda, będę żałować...
Co za męczarnia...

Narazie wywiesiłam na forum ogłoszenie, że się wymienię. może. narazie na jakiś czas, nie wiem czy na stałe.

a najśmieszniejsze jest to, ze ja przecież nikogo teraz nie noszę, poza synem w brzuchu. Zanim sie urodzi to jeszcze 100 dni(no, mamy dziś studniówkę, i On to chyba wziął na serio bo straszne wygibusy od wieczora serwuje).
Ale stosik na szafce czeka(no, co najmniej raz na miesiąc pracuje na warsztatach ;) ) ...i ja patrzę codziennie na ten mój stos i na prawdę nie pasuje mi, ze leżą tam dwie prawie takie same chusty...w dodatku przegięłam i prawie wszystkie są brązowe!! Nie, no cos trzeba z tym zrobić, trzeba...

optymistyczny akcent na zakończenie- za tydzień będę mieć nową kółkową- z lnianego indio natur :D + różowe kółka, ku żywemu akcentowi. Ale czad :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz