czwartek, 22 września 2011

czekając...

zaczynam się niecierpliwić, miałam nadzieję, ze chusta dotrze wczoraj, leciałam na pocztę z awizo, pełna nadziei, ale to nie była ta przesyłka :/ liczę na to, że dziś wreszcie dotrze, bo leci od poniedziałku.

Tak, trudne jest czekanie na nowa chustę. od momentu dobicia targu chce się już najlepiej mieć ją w rękach i macać :) Choć ja zachowuję spokój, ale jak już spodziewam się przesyłki a jej nie ma, to zaczynam się wkurzać... tym bardziej w tym przypadku, gdy musiałam trochę czekać na środki aby ją nabyć no i jestem bardzo ciekawa jej gramatury, koloru. nie widziałam nigdy color-grown brown na żywo, a jedna drugiej nie równa przez to ciemnienie nitki.

przy okazji dobiłam kolejnego miłego targu :D udało mi się nabyć połówkę bardzo lubianej przeze mnie chusty- indio natur z lnem :) w sam raz na kółkową. Swoją kółkowa zieloną papryczkę babylonii właśnie sprzedałam i dzięki temu mogę mieć kółkową z lnianego indio

sobota, 17 września 2011

przebieranie nóżkami trochę..

w oczekiwaniu na nowe indio :D Zaraz...tylko, że stos teraz trochę za brązowy się zrobi... ;)

ale mam wrażenie, że troszeczkę ochłonęłam. Mam oczywiście w planach wielkich zakupieni Girasolowego Jungle, gdy tylko pojawi się odpowiednia ilość gotówki na horyzoncie, ale już udało mi się sobie wytłumaczyć, że przecież mamy jeszcze czas! Jak by nie było, to najmłodsze pojawi się dopiero po nowym roku. No mam nadzieję, że ten model chusty nie zniknie do tego czasu całkowicie z horyzontu. Oczywiście już sobie wytłumaczyłam dlaczego mogę wydać na niego tą kasę- wiadomo, nosić nie będę wiecznie; a potem zawsze można sprzedać i nawet na tym nie wiele stracić. A przecież trzeba się tym noszeniem nacieszyć póki można, nie?
Pokazałam chustę mężowi dziś, uświadamiając Go, żeby się nie zdziwił pewnego dnia jej obecnością ;) Podoba Mu się, to już jest dobrze. Zwłaszcza, że On też nosi :)

piątek, 9 września 2011

jupii

i udało się! Wreszcie zobaczę na żywo indio brązowiejące i w dodatku będzie to moje indio brązowiejące :D  Cobalt-rouge poleci do mojej znajomej, aż do Szkocji. Bardzo sie cieszę, że trafi właśnie tam, mama nadzieję, ze będzie Im dobrze służył.

Moja znajoma jest podekscytowana swoją pierwszą chustą, a ja chustą o której tyle czasu tylko sobie marzyłam po cichutku.
Już myślałam, ze mi przejdzie koło nosa, a ciężko było by sie pogodzić z tym chyba...

dziś na forum nie związanym z chustami, jedna forumka spytała po co mi tyle chust na widok zdjęcia mojego stosu (no raptem 5 chust)..w zasadzie nie wiedziałam jak Jej odpisać aby zrozumiała o co chodzi...doszłam do wniosku, że ktoś kto nie wsiąkł w chrustowy światek raczej mnie nie zrozumie. Sama byłam z dala od chustoszału przez dobre pół roku noszenia. Miałam jedną chustę i dziwiłam się po co dziewczynom więcej sztuk i jeszcze do tego je fotografują!(sic!) dziwiłyśmy się tym razem z v. Ona z druga córką w elastyku, ja z L. w Girasolku. A, ekhm..jakieś 2 miesiące później się spotkałyśmy i każda z nas miała już nieco większy niż 1-no chustowy stosik... ;) No, tak to jest. Trudno się oprzeć tylu kolorom i wzorom, oraz ciekawości ogromniej...byle pomacać ;)

ja np. dziś nagle, ni stąd ni zowąd zaczęłam się zastanawiać nad Didymosową wełnianą dynią!!!
 (http://sling.dn.ua/catalog/didymos/scarf/indio_le/1.html)
No intryguje mnie ta 3-nitkowa chusta. Do tego soczysty pomarańcz, kolor do którego oboje z mężem mamy słabość... gdybym tak miała dodatkową kaskę to chyba bym sie nie zastanawiała jakoś długo, akurat ktoś sprzedaje... ale portfel każe się opamiętać. Może to i dobrze.
najwyżej zrobię sobie z kimś czasową wymiankę, a co :)


to idę już spać, jeszcze się tylko pogapię na zdjęcia ;)

wtorek, 6 września 2011

my girasol

Girasol to chusty tkane w Gwatemali. Girasol to była moja najpierwsza chusta tkana, "koktajl ogrodowy" się zwała a wybrałam ją gdyż nie mogłam się zdecydować na żaden konkretny odcień, więc idąc na kompromis wybrałam taki tęczowy :
oto nasz Girasol
i jeszcze w akcji:

no ale poszedł on w świat pewnego dnia, wymieniony na jakiś indio chyba... mąż długo mi wypominał..

tak czy inaczej właśnie wróciła mi faza na Girasola, a szukając zdjęć ku zdecydowaniu się na konkretny odcień, trafiłam na świetną stronę Girasolową - www.mygirasol.ru
a na niej zachwyciły mnie nie tylko limitowane Girasole, ale przede wszystkim świetne sesje zdjęciowe :D Zapałałam wielką sympatią zwłaszcza do jednej z modelek. Poniżej pozwolę sobie wkleić kilka moich ulubionych zdjęć z tej stronki, możecie popodziwiać limitowane Girasolki,  projektowane (nie wiem czy wszystkie) przez mamy noszące :)






























no to stało się

indio brązowiejące właśnie na mnie czeka. Zajmie miejsce cobalt-rouge.
(http://www.diaperswappers.com/forum/showthread.php?t=1211496)
wprost nie mogę uwierzyć, bo jeszcze niedawno szukałam go w różnych zagranicznych sklepach i były tylko zieleniejące. A tu proszę, ktoś mi pod nosem od kilku dni próbował je sprzedać, a ja to przeoczyłam najzwyczajniej. Ale odnalazło mnie samo ;)

a teraz skok do kolejnego postu, w którym rzecz będzie o limitowanych Girasolach i ich świetnych sesjach!

pierwsze polowania po przerwie

Tak jak sie obawiałam - wpadłam w chustowy nałóg po raz drugi. Jak tylko pojawiła się świeża możliwość noszenia dziecka w chuście, zaczęłam zaglądać nieśmiało na ostatnie nowości. Wcześniej od dłuższego czasu omijałam zgrabnie owe wątki, żeby sie niepotrzebnie nie nakręcać, skoro mój 3-latek zrezygnował z bycia noszonym na rzecz dorosłego życia. Zniosłam tą zmianę nad wyraz spokojnie; nie bez znaczenia pewnie jest tu fakt iż jestem doradcą chustowym i "jak coś" zawsze sobie mogę zamotać chustę w ramach pracy ;)

Ale oto w okolicy wiosny pojawił się w naszym życiu 3 młody osobnik a wraz z Nim na nowo znane i bardzo lubiane możliwości :) hm... na początku wydawało mi się, że mogę sobie sprawić jedną dodatkową chustę w ramach "wyprawki", od czego w końcu są becikowe ;) Ale zaczęłam bardzo praktycznie- od kurtki do noszenia dzieci. Czyli takiej oto możliwości noszenia dzieci w zimie:




(http://www.slingomama.nl/product_info.php?products_id=127)

W końcu będziemy nosić naszego najmłodszego praktycznie 3 zimy, więc taka kurtka na pewno nam się przyda. Szczerze mówiąc niecierpię motać chusty na kurtkę... Nowa możliwość napawa mnie uczuciem ulgi.

No i dobrze. Nie rozglądałam się jakoś gorączkowo za nową chustą dla nas, ot tak przeglądałam różne możliwości. Może indio, a może gekony...a może jakiś pasiak? Przez chwilę zahaczyłam sie na bambusowej propozycji firmy LennyLamb, czyli Tikandze


kolory bardzo moje...połączenie idealne. Zaczęłam się rozglądać i miałam w opcji.
Gdy nagle, zupełnie znienacka dopadła mnie wieść o nowej limitowanej wersji indio Didymosa, mojego ukochanego splotu chustowego. Na forum chusty.info nazywa się to indiofilizm i ja od pierwszej styczności na żywo z takim splotem zostałam wierną indiofilką. W moim domu gościło kilka chust o tym wzorze. Zaczęło się od pożyczonej na 2 dni indio natur (chyba, do dziś nie wiem co to było, bo nie miało wszywki ani nic)
Nie czekając długo, wykopałam spod ziemi środki na swoje pierwsze prywatne indio. Po długich poszukiwaniach idealnego, padło na indio colorgrown green- czyli bawełniane indio z zieleniejącą nitką. W praktyce wygląda to tak, ze z każdym praniem zielona nitka staje się coraz ciemniejsza. A ja lubię ciemny zielony :)
Tu my z naszym indio zieleniejącym:

Później miałam w domu indio z konopiami, które zafarbowałam na turkus za pomocą farby Dylon Bahama Blue. 
tu w zestawie z colorgrown:


Następnie indio z lnem, które miałam w domu aż dwa razy. Po sprzedaniu brakowało mi go bardzo i po jakimś czasie zakupiłam je znowu, do dziś jest to jedna z moich ulubionych chust ever. Potem miałam też indio gościnnie, np. rubinrot lub osławiony moss z wełną.


tu zdjęcie mojego stosiku w owym czasie, druga od dołu to indio z lnem, trzecia to właśnie pożyczony moss.

Aż okazjonalni nabyłam indio loden, z dodatkiem jedwabiu i uwaga...pokrzywy. Bardzo przyjemne połączenie :) I kolor ciemno-zielonej nitki, wręcz wpadającej czasem w czarną co czyni odcień chusty szarym, zależy jakie jest akurat światło. Nasz loden wygląda tak:



Po jakimś czasie dołączył do lodena indio cobalt-rouge. Piękna chusta, wpadająca w fiolet. Uwielbiam kobaltową nitkę u Didymosa, i wciąż marze o pierwotnej wersji cobalt-zimt
 (http://choosingwrap.livejournal.com/103169.html)

piękny prawda? jest w moich planach...
Ale wracając do cobalt-rouge, jest to indio z dodatkiem lnu, ale cieńsze niż natur, więc trochę łatwiejsze w okiełznaniu, zwłaszcza gdy mamy cieplejszą por roku...
(http://ua-slingomamy.livejournal.com/949670.html)

Pięknie się mieni, prawda?  Generalnie wzbudza zachwyt, gdziekolwiek się człowiek z nim nie pojawi :)

I tu dotarliśmy do momentu, gdy dotarła do mnie wieść o najnowszym bawełnianym indio Didka, czyli indio Monti. Nitka cynamon-ecru. Nie miałam wątpliwości, ze tym razem przepadnę. I oczywiście miałam rację. Nie było rady, trzeba było łapać okazję, gdyż to edycja mocno limitowana. W dodatku z nitka brązowa od dawna
indio nie było a to moa druga, obok zieleni, wielka słabość. No wiadomo, argumentów "za" jest cała masa. Więc kupiłam. Przyszło pocztą. Wyprałam. Okazało się, że jest cudnie miękkie i puchate i wiąże się tak jak lubię :D Wielka radość. Monti czeka w stosiku na pierwsze motanie nowego chuściocha i cieszy niezmiernie moje oko.




i mój obecny stosik:
(od góry: indio loden, indio cobalt-rouge, indio monti, zara cofee, babylonia passion fruit)


ale, o zgrozo, to nie koniec!! Odkryłam z przerażeniem, ze po prostu mi od nowa odbiło zupełnie! I znikąd ratunku... W mojej głowie powstała lista życzeń chustowych... Na dzień dzisiejszy bardzo mi sie marzą :
1.Gekony Mocchia
(http://www.mein-kleiderschrank.de/index.php?view=detail&id=2965&option=com_joomgallery&Itemid=21&lang=en#joomimg)

2.wspomniane indio natur z lnem
3.indio cobalt-zimt
4. indio terra z wełną
(http://www.sneglehuset.com/page/didymos-galleri-33/)

5.indio z kaszmirem
tu na samym dole
(http://www.chusty.info/forum/showthread.php?t=8483&p=387194)

6. indio colorgrown brown




(zdjęcia z forum chusty.info)

no moja miłość normalnie. Myślałam, że nie prędko ją dorwę a tu właśnie wczoraj pojawiło się światełko w  tunelu więc  czekam na rozwój wydarzeń!

7.no i wspomniana Tikanga LennyLamb

8.i tu nowość w mojej głowie- niespodziewanie zachwyciłam się limitowanymi Girasolami:
 Symphuo

oraz Jungle:








nie wiem jeszcze jak ucisz sumienie jak przyjdzie mi kupić Jungle, bo chyba jednak ten bardziej mi sie podoba....ale na pewno coś wymyślę :P