piątek, 9 września 2011

jupii

i udało się! Wreszcie zobaczę na żywo indio brązowiejące i w dodatku będzie to moje indio brązowiejące :D  Cobalt-rouge poleci do mojej znajomej, aż do Szkocji. Bardzo sie cieszę, że trafi właśnie tam, mama nadzieję, ze będzie Im dobrze służył.

Moja znajoma jest podekscytowana swoją pierwszą chustą, a ja chustą o której tyle czasu tylko sobie marzyłam po cichutku.
Już myślałam, ze mi przejdzie koło nosa, a ciężko było by sie pogodzić z tym chyba...

dziś na forum nie związanym z chustami, jedna forumka spytała po co mi tyle chust na widok zdjęcia mojego stosu (no raptem 5 chust)..w zasadzie nie wiedziałam jak Jej odpisać aby zrozumiała o co chodzi...doszłam do wniosku, że ktoś kto nie wsiąkł w chrustowy światek raczej mnie nie zrozumie. Sama byłam z dala od chustoszału przez dobre pół roku noszenia. Miałam jedną chustę i dziwiłam się po co dziewczynom więcej sztuk i jeszcze do tego je fotografują!(sic!) dziwiłyśmy się tym razem z v. Ona z druga córką w elastyku, ja z L. w Girasolku. A, ekhm..jakieś 2 miesiące później się spotkałyśmy i każda z nas miała już nieco większy niż 1-no chustowy stosik... ;) No, tak to jest. Trudno się oprzeć tylu kolorom i wzorom, oraz ciekawości ogromniej...byle pomacać ;)

ja np. dziś nagle, ni stąd ni zowąd zaczęłam się zastanawiać nad Didymosową wełnianą dynią!!!
 (http://sling.dn.ua/catalog/didymos/scarf/indio_le/1.html)
No intryguje mnie ta 3-nitkowa chusta. Do tego soczysty pomarańcz, kolor do którego oboje z mężem mamy słabość... gdybym tak miała dodatkową kaskę to chyba bym sie nie zastanawiała jakoś długo, akurat ktoś sprzedaje... ale portfel każe się opamiętać. Może to i dobrze.
najwyżej zrobię sobie z kimś czasową wymiankę, a co :)


to idę już spać, jeszcze się tylko pogapię na zdjęcia ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz